środa, 18 czerwca 2014

Symbol płodności, długowieczności i optymizmu

Jest piękne czerwcowe popołudnie, siedzę sobie na tarasie, popijam kawę, przede mną leży sterta gazet o tematyce ogrodowej (bo w końcu trzeba sprawić, żeby ogród typu "polska łąka" zaczął wyglądać przyzwoicie). Biorę pierwszą z brzegu gazetę i zaczynam czytać: 
"W starożytnej Grecji wierzono, że kwiaty te zostały stworzone z polecenia samego Zeusa, który nakazał Ziemi, by spłodziła najpiękniejsze kwiaty dla jego ukochanej Io. Dlatego też są one symbolem płodności, długowieczności oraz optymizmu." 
Hmm zaczyna się ciekawie.
Czytam dalej i cóż widzę, temat dotyczy fiołków trójbarwnych. Podnoszę oczy, spoglądam przed siebie i widzę, że w dwóch donicach rosną kwiatki, które mam na zdjęciu w gazecie tylko, że one nazywają się..... bratkami. Chwilę jeszcze zawiesiłam wzrok na moich lekko już umierających bratkach i wróciłam do czytania artykułu. A tam jest napisane, że fiołek trójbarwny to inaczej bratek pospolity. No to jestem w domu. Czytam, że fiołka można wykorzystać w medycynie i kosmetyce oraz w wielu przepisach kulinarnych. Ja znalazłam jeszcze inne zastosowanie dla tej pięknej rośliny - moje świece.



niedziela, 1 czerwca 2014

Klasztor cysterski, gród słowiański, ginące zawody - wszystko w jednym miejscu

Od jakiegoś czasu w weekendy zawsze towarzyszyło mi sprzątanie, pranie, gotowanie. Postanowiłam to zmienić i korzystać z pięknej pogody. Odpaliłam internet i zaczęłam szukać jakie imprezy są w sobotę i niedzielę w mojej okolicy. W ten sposób trafiłam na informację o Festiwalu Kultury Słowiańskiej w Lądzie. Ląd mała miejscowość na trasie Pyzdry-Konin. 


Wydawało mi się, że w Lądzie jest tylko charakterystyczny klasztor, który dominuje nad całą okolicą, a poza klasztorem nic. Byłam w błędzie. Okazało się, że obok klasztoru w pobliskim parku jest starosłowiański gród, który ożywa raz do roku i .... nagle znajdujemy się w średniowieczu. Widzimy ludzi ubranych w proste stroje uszyte z lnu, widzimy domy kryte strzechą, widzimy jak w prosty sposób można zrobić ognisko, wędzarnię, palenisko do wytopu metali....


Okazuje się, że nie potrzebujemy najnowszej technologii żeby się dobrze bawić i miło spędzić czas (chociaż nie obyło się bez telefonów). 
Każdy chętny mógł nauczyć się przędzenia wełny, tkania, robienia garnków z gliny, pieczenia podpłomyków. 


Muszę stwierdzić, że super spędzony czas. Po raz kolejny zrozumiałam, że małe rzeczy cieszą najbardziej, a praca ludzkich rąk, które tworzą z pasją jest bezcenna :)

Zapraszam do Lądu

środa, 28 maja 2014

Lawenda, kwiat który zostanie ścięty

Z moją Przyjaciółką udałyśmy się dzisiaj na wyprawę po doniczki, które kupiłam na Allegro. Zawsze chciałam mieć na tarasie ceramiczne doniczki, w których będę mogła hodować zioła. Po długich poszukiwaniach udało mi się takie doniczki znaleźć na jednej z aukcji. Wszystko byłoby ok, tylko... trzeba było po nie jechać ok. 200 km. Trochę daleko, ale co to dla nas :) - nie ma takiej rzeczy, której nie jesteśmy w stanie zrobić. Musiałyśmy tylko wszystko dobrze zaplanować. I udało się. Zostałyśmy szczęśliwymi posiadaczkami pięknych, ceramicznych doniczek z przeszłością. Każda jest inna. I w tym tkwi ich urok.      W pierwszej posadziłam już lawendę, która za chwilę zacznie pięknie kwitnąć i pachnieć.


Kiedy wszystkie kwiaty lawendy zakwitną zostaną przeze mnie ścięte i powstanie z nich jedna z moich świec. Świeca lampion z lawendą :)



niedziela, 25 maja 2014

Długie polaków rozmowy przy grillu

Siedzę sobie na tarasie z laptopem na kolanach i próbuję napisać jakiś sensowny wpis, który nie będzie o pogodzie, roślinkach i innych takich, ale będzie nawiązywał do moich świec. Jakoś mi nie idzie. Moje zwoje mózgowe dzięki panującej wokół temperaturze są na wakacjach i nie chcą się wziąć do roboty, bo przecież jest ciepło i świeci słońce i one teraz leniuchują i mam im nie przeszkadzać. Dzisiaj będzie tylko zdjęcie wykonane podczas wczorajszych "długich rozmów polaków".



środa, 14 maja 2014

Łowy i polowanie na świeczkowe skarby

Jako mała dziewczynka lubiłam chodzić z Babcią i Ciociami na łąkę. Zawsze z takich wypraw wracałam z naręczem kwiatów. Bawiłam się w układanie bukietów ze wszystkiego co rosło. Przez wiele lat tego nie robiłam, aż do chwili kiedy odkryłam, że polne kwiaty (i nie tylko) można wykorzystać nie tylko do robienia łąkowych bukietów. Od zeszłego roku, kiedy to zaczęłam robić świeczki ciągle eksperymentowałam z coraz to nowymi materiałami, które można zatopić w parafinie. Świece - lampiony z topionymi roślinami najbardziej mnie urzekają i dlatego je robię. Do nich też potrzebuję dużo roślin. I tak oto, można by powiedzieć, że życie zatoczyło koło.Teraz już jako dorosła osoba, znów chodzę po łąkach i zbieram kwiaty. Z niektórych robię bukiety, które ozdabiają mój stół, inne pieczołowicie suszę w domowym zaciszu i modlę się w duchu, aby zachowały swoje kolory i pięknie się zasuszyły, tak by za chwilę móc cieszyć oko w nowej formie.

Najbliższe świeczki będą z:





środa, 7 maja 2014

Zawilce i cebulice zatrzymane w świecy

Cebulice i zawilce to jedne z pierwszych wiosennych kwiatów. Te pierwsze rosną w ogródkach (w moim przypadku był to ogródek mojego Chrzestnego), a te drugie - w parkach i lasach. Mieszkam w takim miejscu, że do parku idąc spacerem mam ... 3 minuty. Jak tylko zobaczyłam podczas jednego ze spacerów, że zawilce się pojawiły - nie mogłam się opanować. Płatki kwiatów są bardzo delikatne i miałam obawy jak się będą suszyć, ale udało się. Efekt poniżej.


piątek, 2 maja 2014

Wiosna w kolorze niebiesko-żółto-zielonym

Lubię wiosnę. Lubię kiedy pada, lubię kiedy świeci słońce, lubię kiedy wieje wiatr. Wiosna zawsze nastraja mnie pozytywnie - mam ochotę do pracy. Wiosenna seria świec jest pozytywnie nastrajająca. Dzisiaj niebieskie niezapominajki w towarzystwie żółtych forsycji i zielonej koniczyny.